Eksperci o zdrowiu
  • Kampanie
  • Aktualności
  • Onkologia
    • Nowotwory ginekologiczne
    • Rak piersi
    • Nowotwory układu pokarmowego
    • Rak płuc
    • Nowotwory skóry
    • Nowotwory urologiczne
    • Radioterapia onkologiczna
  • Hematologia
    • Białaczka
    • Chłoniak
    • Szpiczak plazmocytowy
    • Skazy krwotoczne
  • Seniorzy
  • Kobiety
  • Eksperci
Obserwuj nas w social mediach!
Facebook
Instagram
Newsletter
Eksperci o zdrowiu
  • Kampanie
  • Aktualności
  • Onkologia
    • Nowotwory ginekologiczne
    • Rak piersi
    • Nowotwory układu pokarmowego
    • Rak płuc
    • Nowotwory skóry
    • Nowotwory urologiczne
    • Radioterapia onkologiczna
  • Hematologia
    • Białaczka
    • Chłoniak
    • Szpiczak plazmocytowy
    • Skazy krwotoczne
  • Seniorzy
  • Kobiety
  • Eksperci
0
0

Między oddechem a ciszą.

  • Renata Machaczek
  • 15 maja, 2026
Total
0
Shares
0
0
0
0
0
0

Przez prawie trzydzieści lat walczyłam z miastenią. System mówił mi: „jeszcze nie”. Dopiero gdy mój stan bardzo się pogorszył, dostałam szansę na nowoczesne leczenie. Piszę to, żeby nikt inny nie musiał aż tak długo czekać.

Codzienność jako matematyka sił

Dziś już nie pamiętam, jak smakuje całkowita wolność od ciężaru własnego ciała. Zapomniałam, jak to jest budzić się z zapasem sił, który nie kończy się po zawiązaniu sznurowadeł. Moja codzienność stała się nieustanną matematyką sił: ile kroków mogę zrobić, zanim nogi staną się ciężkie jak z ołowiu? Czy starczy mi tchu, by dokończyć zdanie? Czy dzisiejszy uśmiech nie uwięźnie w połowie drogi, zmieniony w grymas bezwładu? To są pytania, które zadaje sobie każdego dnia. Pytania, które nigdy nie powinny być codziennością żadnego człowieka.

Ostatnie lata były czasem, w którym miastenia przestała być tylko uciążliwym towarzyszem. Stała się bezwzględnym dyktatorem. Moje ciało zamieniło się w zbuntowane królestwo, które przestało słuchać poleceń umysłu. Ręce, które kiedyś unosiły się bez wysiłku, dziś tracą siły przy najprostszych czynnościach. Nogi, które niosły mnie przez życie, teraz potrafią odmówić posłuszeństwa po kilku krokach. Głos, który kiedyś był moją siłą, potrafi zgasnąć w połowie zdania. Standardowe leczenie, na którym opierałam swoje bezpieczeństwo przez lata, zaczęło zawodzić. Znalazłam się w zawieszeniu – między oddziałami szpitalnymi a pobytami w domu. żyłam od wlewu do wlewu, od plazmaferezy do plazmaferezy, od jednego kryzysu do kolejnego.

Miastenia przyszła do mnie tak dawno temu, że nie pamiętam już siebie sprzed choroby. Czasem próbuję – zamykam oczy i szukam w pamięci tamtej dziewczyny, która biegła po schodach, śmiała się pełnym głosem, nie zastanawiała się, czy starczy jej sił na jutro. Ale ta dziewczyna jest jak zdjęcie sprzed lat – wyblakłe, nierzeczywiste, jakby należała do kogoś innego. Dziś budzę się nie z myślą „co zrobię?”, ale „czy dam radę?”. Każdy dzień zaczyna się od negocjacji z własnym ciałem. Każdy ruch jest decyzją. Każdy oddech – wysiłkiem.

To nie jest zwykłe zmęczenie. To jest zmęczenie, które wchodzi w kości, w myśli, w duszę. Zmęczenie, które odbiera godność. Moje życie od prawie trzydziestu lat to nie droga, to ciągła walka o prawo do bycia.

„Jeszcze nie kwalifikuje się pani do programu”

Nowoczesna medycyna miała klucz do moich kajdan. System nie pozwalał mi go użyć.

Stałam przed zamkniętymi drzwiami programów lekowych, słysząc, że moje cierpienie nie mieści się w rygorystycznych tabelach. System mówił: że muszę spełniać kryteria, że muszę być jeszcze bardziej chora. Że nie jestem „właściwym przypadkiem”. Że muszę poczekać. Nie teraz. Jeszcze nie. Jakby trzeba było umrzeć, żeby zasłużyć na życie.

Z każdym dniem miastenia „wygaszała” we mnie kolejne funkcje życiowe. Czułam, jak życie wycieka ze mnie kropla po kropli. A jedyne pytanie, jakie potrafiłam sformułować w myślach, brzmiało: „Ile czasu mi jeszcze zostało?”

Miastenia nauczyła mnie rzeczy, których nigdy nie chciałam się uczyć. Nauczyła mnie, jak wygląda strach, kiedy ciało przestaje być domem. Jak smakuje bezsilność, kiedy ręka nie unosi się choćby o centymetr. Jak brzmi cisza, kiedy głos więźnie w gardle. Ale nauczyła mnie też czegoś jeszcze – czegoś, co paradoksalnie stało się moją największą siłą. Nauczyła mnie, że nawet w najbardziej bezsilnym ciele może mieszkać nieprawdopodobnie silny duch. Że człowiek potrafi przeżyć więcej, niż kiedykolwiek by przypuszczał. I że nawet wtedy, gdy ciało się poddaje – dusza potrafi powiedzieć: „Jeszcze nie. Jeszcze nie koniec.”

Sierpień 2025. Godzina zero

Sierpień 2025 roku zapisał się w moim życiu jak czarna karta, której nie da się wyrwać, ale którą można przeczytać tylko szeptem. To wtedy miastenia postanowiła zadać ostateczny cios. Nie ostrzegała. Nie dała czasu na przygotowanie. Po prostu przyszła – jak burza, która zrywa dachy, zanim człowiek zdąży zamknąć okna.

Najpierw było dziwne osłabienie, inne niż zwykle – takie, które nie pozwalało unieść nawet spojrzenia. Potem przyszła niemoc, która ogarnęła mnie całkowicie, wysysając resztki energii z każdego mięśnia. Ciało stało się ciężarem, którego nie mogłam udźwignąć, a oddech coraz słabszy i słabszy. Upadłam – dosłownie i symbolicznie. A potem zapadłam się w ciemność.

Obudziłam się w świecie, który nie miał czasu, kolorów ani dźwięków poza jednym: rytmicznym szumem respiratora, który oddychał za mnie. Biel szpitalnych sufitów była jedynym, co widziałam. Była jak niebo bez słońca – zimne, obojętne, milczące. Przez tygodnie śpiączki byłam więźniem we własnej skórze. Podłączona do aparatury, sond, cewników, drenów. Każdy kabel, każda rurka była jak kolejny dowód na to, że moje ciało przestało być moje.

Sonda. Rurka tracheostomijna. Pampersy. Cewnik. Każde z tych słów to osobna rana. Każde z nich zabierało mi kawalek godności. To był czas odzierania mnie z wszystkiego, co uważałam za oczywiste: z samodzielności, z kontroli, z możliwości wypowiedzenia choćby jednego słowa.

Mimo że ciało skapitulowało, w mojej duszy tliła się iskierka. Maleńka, ale uparta. Iskierka, która mówiła: „Jeszcze nie. Jeszcze nie koniec.” To była wiara. To była nadzieja. Coś, czego nie da się zmierzyć żadnym parametrem medycznym.

Ludzie, którzy nie pozwolili mi odejść

I wtedy pojawili się oni. Lekarze, pielęgniarki, rehabilitanci. Ludzie, którzy walczyli o mnie, kiedy ja nie mogłam walczyć sama. Ludzie, którzy trzymali mnie za rękę, kiedy ja nie mogłam jej podnieść. Ludzie, którzy widzieli mnie w stanie, w jakim nikt nie powinien być widziany – i nie odwrócili wzroku.

Dziękuję dr. A. Kuładze, dr. J. Januszkowi i ich zespołom z KSS im. św. Jana Pawła II w Krakowie – to Wy przywróciliście mnie światu. To Wy byliście moim światłem, kiedy wszystko inne zgasło. To dzięki Wam mogę dziś pisać te słowa. To dzięki Wam wiem, że cuda istnieją – bo ja jestem jednym z nich.

Dziękuję mojej rodzinie, która czuwała przy mnie, kiedy ja nie mogłam nawet mrugnąć. Dziękuję przyjaciołom i znajomym, którzy wierzyli, że wrócę, nawet gdy ja sama nie mogłam o tym powiedzieć. To dzięki Wam każdego dnia odnajduję w sobie siłę, by znów wstać i walczyć.

Powrót do życia – krok po kroku, oddech po oddechu

Powrót do życia nie wyglądał jak w filmach. Nie było jednego momentu, w którym otworzyłam oczy i wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Była cisza. Był ból. Było ciało, które nie pamiętało, jak się żyje. Kiedy wybudzono mnie ze śpiączki, świat był obcy. Jakby ktoś wymienił go na inny model – podobny, ale nie ten sam. Ręce nie chciały się ruszać. Nogi były jak z waty. Głosu – było brak.

Pierwszy oddech bez respiratora był jak wspinaczka na szczyt góry, której nie widziałam. Pierwsze słowo – jak przełamanie bariery, której nie da się opisać. Pierwszy samodzielny ruch palcem – jak zwycięstwo, którego nikt poza mną nie zauważył.

Rehabilitacja nie była romantyczna. Była brutalna. Była szczera. Była prawdziwa. Uczyłam się wszystkiego od początku: jak siedzieć, jak przełykać, jak oddychać bez paniki, jak podnieść rękę o kilka centymetrów, jak zrobić krok, który nie kończył się upadkiem. Każdy dzień był jak walka z własnym cieniem. Czasem wygrywałam. Częściej przegrywałam. Ale najważniejsze było to, że nie byłam sama.

Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy usiadłam bez podparcia – to było jak zdobycie Mount Everestu. Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy sama uniosłam kubek – to było jak wygranie maratonu. Pamiętam moment, w którym po raz pierwszy usłyszałam swój głos – słaby, zachrypły, ale mój. To było jak odzyskanie tożsamości.

Powrót do życia nie był linią prostą. Był sinusoidą – raz w górę, raz w dół. Były dni, kiedy chciałam krzyczeć z bezsilności. Były noce, kiedy bałam się zasnąć. Ale były też chwile, które smakowały jak cud: pierwszy spacer po korytarzu, pierwszy śmiech, pierwszy dzień bez łez, pierwszy poranek, w którym poczułam, że naprawdę żyję.

Czas na zmianę

Nie proszę o przywileje. Proszę o życie.

Zwracam się do tych, którzy mają moc zmieniać system: Nie każcie nam czekać, aż będziemy umierać, by móc żyć. Nie każcie nam udowadniać cierpienia. Nie każcie nam walczyć z paragrafami, kiedy walczymy o oddech.

Nowoczesne terapie biologiczne powinny być dostępne wtedy, gdy mogą zatrzymać chorobę – nie dopiero po przełomie miastenicznym. Koszt ratowania życia w stanie krytycznym jest wyższy niż koszt leczenia, które mogłoby temu zapobiec. To błąd i etyczny, i ekonomiczny.

Zmieńcie rygorystyczne kryteria kwalifikacji do programów lekowych. Wdróżcie Plan dla Chorób Rzadkich – potrzebujemy realnych ośrodków eksperckich i dostępu do leczenia, które ratuje sprawność, a nie tylko podtrzymuje funkcje życiowe. System, który czeka na stan krytyczny, by uruchomić nowoczesną terapię, marnuje zarówno ludzkie życie, jak i publiczne pieniądze.

Do tych, którzy walczą tak jak ja: wiem, jak smakuje strach. Wiem, jak boli ciało, które nie słucha. Wiem, jak wygląda noc, kiedy człowiek boi się zasnąć. Ale proszę – nie pozwólcie chorobie zgasić Waszego światła. Nie definiuje nas słabość mięśni – definiuje nas siła ducha. Jesteśmy wspólnotą. Gdy jedno z nas upada, drugie podaje rękę. Tak właśnie przeżyjemy.

Nikt nie powinien przechodzić przez to, przez co przeszłam ja. Nikt nie powinien czekać, aż choroba odbierze mu głos, oddech, godność, żeby dopiero wówczas dostać szansę na leczenie. Nikt nie powinien słyszeć, że „jeszcze nie kwalifikuje się do programu”, kiedy każdy dzień jest walką o przetrwanie.

Miastenia nie czeka. Miastenia nie ma litości. Miastenia nie zna słowa „później”. Dlatego system też nie może czekać. Bo każdy dzień zwłoki to czyjejś słabnące mięśnie. Każdy miesiąc opóźnienia to czyjejś utracony oddech. Każdy rok bez zmian to czyjeś życie, które gaśnie po cichu.

Żyję po to, by walczyć razem z Polskim Stowarzyszeniem Chorych na Miastenię Gravis „Gioconda” o tych, którzy wciąż stoją przed zamkniętymi drzwiami. Niech mój powrót będzie dowodem, że warto walczyć. Niech mój apel będzie początkiem zmiany. Bo każdy z nas ma tylko jeden oddech na raz. A ja wierzę, że razem możemy sprawić, by żaden z tych oddechów nie był walką o przetrwanie, lecz świadectwem życia.

To jest mój manifest. To jest nasz manifest. I nie przestaniemy mówić, dopóki ktoś nas naprawdę nie usłyszy.

Renata Machaczek
Między oddechem a ciszą.
Przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Chorych na Miastenię Gravis „Gioconda”, Członek…
Total
0
Shares
Share 0
Tweet 0
Share 0
Share 0
Share 0
Powiązane tematy
  • innowacyjne terapie
  • miastenia
  • ministerstwo zdrowia
  • pacjent
Polecamy również
prof. James F. Howard Jr. - Prawdziwe oblicze miastenii
Czytaj

prof. James F. Howard Jr. – Prawdziwe oblicze miastenii

  • Bartosz Danel
  • 14 maja, 2026
Miastenia – test na wytrzymałość
Czytaj

Miastenia – test na wytrzymałość

  • Anna Kośmider
  • 14 maja, 2026
Rewolucje w leczeniu miastenii
Czytaj

Rewolucje w leczeniu miastenii

  • Dr n. med. Marek Śmiłowski
  • 14 maja, 2026
szczepienia w miastenii
Czytaj

Szczepienia w miastenii – dylematy a fakty

  • Prof. dr hab. n. med. Monika Adamczyk-Sowa
  • 14 maja, 2026
steroid burden
Czytaj

Uniknąć steroid burden w miastenii

  • Prof. dr hab. n. med. Monika Adamczyk-Sowa
  • 14 maja, 2026
leki biologiczne w miastenii
Czytaj

Leki biologiczne w miastenii – konieczny lepszy dostęp

  • Prof. dr hab. n. med. Anna Kostera-Pruszczyk
  • 14 maja, 2026
FDA,
Czytaj

Innowacyjny lek Bizengri zatwierdzony w ramach programu priorytetowego. Co to oznacza dla pacjentów?

  • Bartosz Danel
  • 13 maja, 2026
poparzenie skóry
Czytaj

Groźne trendy z TikToka i Instagrama. Dezinformacja w sieci drastycznie zwiększa ryzyko raka skóry u młodych

  • Bartosz Danel
  • 6 maja, 2026
Spis treści
  1. Codzienność jako matematyka sił
  2. „Jeszcze nie kwalifikuje się pani do programu”
  3. Sierpień 2025. Godzina zero
  4. Ludzie, którzy nie pozwolili mi odejść
  5. Powrót do życia – krok po kroku, oddech po oddechu
  6. Czas na zmianę

Newsletter

eksperciozdrowiu

Twoje źródło informacji o zdrowiu.

Limfocyty T to „żołnierze” układu odpornościowego Limfocyty T to „żołnierze” układu odpornościowego 🛡️. Istnieje co najmniej 10 miliardów, a prawdopodobnie nawet 10 bilionów różnych rodzajów tych komórek. Krążą po całym organizmie 🩸 z losowo generowanymi receptorami. Ich zadaniem jest poszukiwanie komórek zawierających wirusowe DNA 🧬 lub takich, które produkują białka, jakich nie powinno być. Rozpoznawanie odbywa się za pomocą cząsteczki zwanej receptorem antygenowym limfocytów T (TCR), która działa jak „stacyjka zapłonu” 🔑. Opublikowałem strukturę tego receptora w 1982 roku. Szybko jednak zdaliśmy sobie sprawę, że sam zapłon nie wystarczy. Okazało się, że istnieje jeszcze inna cząsteczka, CD28, o której pod koniec lat 80. wykazaliśmy, że działa jak „pedał gazu” 🚗. Komórki nowotworowe potrafią ukrywać się przed układem odpornościowym 🛡️, ponieważ nie wiedzą, jak nacisnąć na ten pedał.Jednak kiedy układ odpornościowy w końcu się uruchomi, musi zostać zatrzymany, aby komórki nie dzieliły się w nieskończoność ♾️ i nie zaszkodziły organizmowi. Wpadłem więc na pomysł 💡, by wstrzyknąć białko – przeciwciało, które zablokowałoby ten hamulec (cząsteczkę CTLA-4), pozwalając systemowi działać nieco dłużej ⏳, aby pozbyć się guza. Po kilku tygodniach przeciwciało to jest wydalane z moczem, organizm wraca do normy, a my mamy wygenerowane limfocyty T zdolne do trwałej walki z rakiem.Pojawia się tu bowiem fascynująca kwestia pamięci immunologicznej 🧠. Kiedy wygenerujesz odpowiednie komórki-zabójców ⚔️, niektóre z nich przekształcają się w długowieczne komórki, podobne do komórek macierzystych, które potrafią się przebudzić, jeśli rak kiedykolwiek spróbuje wrócić.👨‍⚕️Prof. James Allison, Kierownik Katedry Immunologii, Profesor Uniwersytecki ds. Badań nad Rakiem na wydziale im. Olgi Keith Wiess, Dyrektor Instytutu Badań nad Rakiem Parkera, Dyrektor Wykonawczy Platformy Immunoterapii oraz Dyrektor Instytutu Jamesa P. Allisona w MD Anderson Cancer Center. W 2018 roku zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny.Cały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl📷Fot: MD Anderson/ James P. Allison Institute
Potrójnie ujemny rak piersi (TNBC) 🎗️ charakteryzu Potrójnie ujemny rak piersi (TNBC) 🎗️ charakteryzuje się brakiem ekspresji receptorów estrogenowych, progesteronowych i nadmiernej ekspresji receptora HER2. Ponieważ obecność tych receptorów na komórkach nowotworowych ma decydujący wpływ na wybór sposobu leczenia choroby, w TNBC – z powodu ich braku – nie można zastosować hormonoterapii ani terapii celującej w receptor HER2.
Przez długie lata ⏳ w leczeniu chorych z tym nowotworem stosowano samodzielną chemioterapię 💉. Od pewnego czasu do intensywnej chemioterapii, w której wykorzystujemy wiele złożonych schematów leczenia, dołącza się immunoterapię. Jest ona obecnie refundowana w przypadku guzów o wielkości powyżej 2 cm 📏 i/lub przerzutów do węzłów chłonnych.O ile raka piersi HER2-dodatniego i hormonozależnego – nawet w postaci uogólnionej – potrafimy już leczyć jak chorobę przewlekłą 📆, o tyle w przypadku TNBC z przerzutami odległymi nadal pozostaje to wyzwaniem ⚠️. Niemniej, w ostatnich latach zarejestrowano kilka nowych terapii dla zaawansowanej postaci tego nowotworu. Przykładem takiego koniugatu przeciwciało–lek jest preparat ukierunkowany na receptor TROP2 🎯, obecnie dostępny w praktyce klinicznej, który stanowi istotny przełom terapeutyczny 🚀 w leczeniu tego trudnego podtypu raka piersi. Możemy również stosować immunoterapię w pierwszej linii leczenia (podstawą kwalifikacji jest tu obecność białka PD-L1 w komórkach raka). Jeśli zaś chora jest nosicielką mutacji BRCA, w leczeniu wykorzystuje się inhibitory PARP 💊.W potrójnie ujemnym raku piersi 🎗️ mamy więc kilka możliwości postępowania. W związku z tym, że linie leczenia często bywają krótkie ⏱️, to przy każdej progresji choroby staramy się wykorzystywać najbardziej skuteczne opcje terapeutyczne 💪. Warto wspomnieć, że wyodrębniamy też raki HER2-low, czyli z niską ekspresją receptora HER2. W leczeniu tych nowotworów, jak i w raku HER2+, także stosowany jest koniugat.👩‍⚕️Dr n. med. Katarzyna Pogoda, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy w WarszawieCały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl
Żywienie 🍽️ pełni bardzo ważną rolę w trakcie tera Żywienie 🍽️ pełni bardzo ważną rolę w trakcie terapii onkologicznej, a składniki odżywcze 🥗 powinno się w maksymalnym stopniu dostarczać wraz z dietą. Jeśli nie jest to możliwe, można sięgnąć po żywność specjalnego przeznaczenia medycznego, która uzupełni dietę osoby chorej na nowotwór w potrzebne składniki. Czasem trzeba wesprzeć się suplementowaniem 💊 określonych substancji odżywczych – przykładami są witamina D ☀️ i kwasy omega-3 🐟.Witamina D występuje w pożywieniu w niewielkiej ilości; organizm pozyskuje ją głównie dzięki syntezie zachodzącej w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego 🌞. W naszej strefie klimatycznej 🌍 zaspokojenie zapotrzebowania organizmu na tę witaminę drogą naturalnej syntezy jest możliwe głównie od kwietnia do września i to pod warunkiem, że korzysta się z kąpieli słonecznych. Niestety, pacjenci onkologiczni mają najczęściej niskie stężenia witaminy D, a dodatkowo – w czasie leczenia muszą unikać kontaktu z promieniami słonecznymi 🚫.Kwasy omega-3 🐟 są mniej oczywistym składnikiem, którego niedobory w organizmie można podejrzewać. Jednak deficyty tych substancji się pojawiają, a u osób leczonych onkologicznie może to skutkować poważnymi konsekwencjami.Na szczególną uwagę pacjentów onkologicznych zasługują dwa kwasy omega-3: EPA (eikozapentaenowy) i DHA (dokozaheksaenowy). Są one obecne tylko w rybach 🐟 i algach 🌿, natomiast nie ma ich w oleju lnianym. Żeby pacjent onkologiczny mógł zaspokoić duże dzienne zapotrzebowanie organizmu na te substancje, musiałby zjadać każdego dnia pokaźne ilości ryb. To mało wykonalne, dlatego najczęściej zaleca się suplementowanie 💊 kwasów omega-3.👩‍⚕️Dr n. med. i n. o zdrowiu Maja Czerwińska, dietetyk kliniczny i psychodietetykCały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl
W raku prostaty terapie dobierane są pod sytuację W raku prostaty terapie dobierane są pod sytuację zdrowotną pacjenta i jego stan sprawności 🧑‍⚕️. Pacjenci mający pierwotnie guz tylko w obrębie gruczołu krokowego mogą być czasami pozostawieni w tzw. aktywnym nadzorze 👁️, czyli regularnej obserwacji, co jest możliwe w przypadku, gdy nowotwór ma niewielkie rozmiary i bardzo niską złośliwość, a stężenie PSA nie przekracza 10 ng/ml 📊. W większości przypadków, chorzy z rozpoznaniem raka prostaty zlokalizowanym w gruczole krokowym są kierowani do leczenia o założeniu radykalnym🏥(leczenie z zamiarem całkowitego wyleczenia) - chirurgicznego (prostatektomii – usunięcia prostaty) lub do radioterapii (napromienienie prostaty w celu zniszczenia guza). Jeżeli jednak u chorych doszło do rozprzestrzenienia choroby w organizmie (przerzuty odległe) ⚠️, wymagane jest wdrożenie leczenia systemowego (przewlekłe stosowanie leków o założeniu paliatywnym – bez możliwości wyleczenia) 💊. W takiej sytuacji najczęściej stosuje się nowoczesną hormonoterapię, chemioterapię bądź leczenie celowane.Pacjentów, którzy już pierwotnie mają chorobę uogólnioną, nie jesteśmy w stanie wyleczyć; terapia w takich przypadkach staje się trudniejsza. Przy podejrzeniu raka prostaty warto zatem zgłosić się do onkologa jak najszybciej ⏳ – im lepsza jest kondycja pacjenta, tym łatwiej i skuteczniej chorego się leczy 🩺.
W leczeniu raka prostaty mającego postać choroby przewlekłej z założenia wykorzystuje się wszystkie dostępne sposoby terapii 🔄, bo każda z nich stanowi element układanki terapeutycznej 🧩 dającej szansę na wieloletnie przeżycie pacjentów ❤️. Wspomniane już nowoczesne leczenie hormonalne i chemioterapia to obecnie najlepsze rozwiązania u pacjentów z pierwotnie uogólnioną chorobą, szczególnie tych, u których masa choroby jest duża.👨‍⚕️Prof. dr hab. n. med. Piotr Wysocki, Kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego-Collegium Medicum
Cały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl#rakprostaty #onkologia #rak
Glejaki to pierwotne nowotwory ośrodkowego układu Glejaki to pierwotne nowotwory ośrodkowego układu nerwowego 🧠, wywodzące się z komórek podporowych tkanki nerwowej – gleju. To choroby rzadkie – w Polsce rozpoznaje się około 1,8 tysiąca przypadków rocznie 📊, co odpowiada światowej zapadalności na poziomie 5/100 000 mieszkańców/rok 🌍. Stanowią jedno z najtrudniejszych wyzwań dla współczesnej medycyny.W klasyfikacji histopatologicznej wymienia się trzy główne grupy glejaków, w zależności od tego, z których komórek gleju te nowotwory się wywodzą: gwiaździaki (astrocytoma), skąpodrzewiaki (oligodendroma), wyściółczaki (ependymoma). Dominujące są dwa pierwsze typy, a zwłaszcza gwiaździaki – do tej grupy należy najbardziej agresywny glejak wielopostaciowy, czyli glioblastoma.
Obowiązuje też klasyfikacja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 📅, dzieląca glejaki pod względem ich agresywności. Grupa G1 obejmuje postaci ograniczone, łagodne, rosnące powoli, które występują u pacjentów młodych i najmłodszych. U dorosłych glejaki klasyfikowane są pod względem agresywności do grup 2-4. Grupa G2 obejmuje glejaki rozlane (o niskiej złośliwości, naciekające), G3 – anaplastyczne, o średniej złośliwości, G4 – o największej złośliwości 🔴. Podtyp glejaka i stopień jego złośliwości określane są w oparciu o wyniki badań neuropatologicznego i genetycznego 🔬.Dla postawienia ostatecznego rozpoznania kluczowe znaczenie ma diagnostyka molekularna 🧪. Obowiązkowo w różnicowaniu glejaków oznacza się obecność mutacji enzymu dehydrogenazy izocytrynianowej (IDH), gdyż jej występowanie jest najistotniejszym czynnikiem określającym rokowanie i możliwość zastosowania konkretnego leczenia 🎯. Obecność mutacji (IDH-mutant) jest czynnikiem korzystnym, wiążącym się z lepszą odpowiedzią na leczenie 📈. Brak mutacji (typ dziki, IDH-wildtype) jest typowy dla najbardziej złośliwych form (G4).👨‍⚕️Dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic, Neurochirurg, Warszawski Uniwersytet Medyczny
Cały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl
W ciągu ostatniej dekady immunoterapia🛡️ przeszła W ciągu ostatniej dekady immunoterapia🛡️ przeszła drogę od leczenia wybranych, zaawansowanych nowotworów do szeroko stosowanego standardu terapeutycznego.  Po raz pierwszy spektakularne efekty immunoterapii zaobserwowano u chorych na czerniaki – były to długotrwałe odpowiedzi na leczenie, które pozwoliły uzyskać ponad 50% przeżycia 5-letnie w chorobie zaawansowanej/przerzutowej 📈, co wcześniej było nieosiągalne (przeżycia 5-letnie na poziomie 5%).Obecnie immunoterapia stanowi standard leczenia w wielu nowotworach🦞, takich jak rak płuca, czerniak, nowotwory skóry, rak nerki, rak pęcherza moczowego, nowotwory głowy i szyi, nowotwory ginekologiczne, a także w wybranych przypadkach raka piersi i nowotworów przewodu pokarmowego. Wprowadzenie tej metody leczenia istotnie poprawiło rokowanie chorych 📊.W wielu nowotworach obserwuje się znaczące wydłużenie przeżycia całkowitego ⏳. Szczególnie wyraźny przełom dotyczy raka płuca — obecnie 5-letnie przeżycia w stadium zaawansowanym przekraczają 30% 📈 w wybranych grupach pacjentów leczonych immunoterapią, co wcześniej było niemożliwe.Kluczowe znaczenie ma analiza biomarkerów 🔬, takich jak ekspresja PD-L1, niestabilność mikrosatelitarna (MSI/dMMR) czy obciążenie mutacyjne guza (TMB), które — choć mają różną siłę predykcyjną i zastosowanie kliniczne — pozwalają lepiej dobierać chorych do immunoterapii 🎯, zwiększając jej skuteczność 📈 oraz ograniczając leczenie u pacjentów o niskim prawdopodobieństwie odpowiedzi.👩‍⚕️Dr hab. n. med. Bożena Cybulska-Stopa, prof. PWr, Kierownik Katedry Onkologii i Hematologii Wydziału Medycznego Politechniki Wrocławskiej oraz Kierownik Centrum Onkologii Klinicznej i Translacyjnej Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii, Członek Zarządu Głównego PTO, Przewodnicząca Sekcji Immunoonkologii PTOCały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl#onkologia #immunoterapia #nowotwór #rak

Eksperci o zdrowiu
  • Polityka prywatności
  • Kontakt
  • Polityka plików cookies (EU)
©Warsaw Press 2025

Wprowadź wyszukiwane słowa kluczowe i naciśnij Enter.

Zarządzaj zgodami plików cookie
Używamy technologii takich jak pliki cookie do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Robimy to, aby poprawić jakość przeglądania i wyświetlać (nie)spersonalizowane reklamy. Wyrażenie zgody na te technologie umożliwi nam przetwarzanie danych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}