Definicje polipragmazji są różne, ale przyjmujemy najczęściej tę, w której mówi się, że jest to jednoczesne stosowanie co najmniej 5. leków. Jeśli pacjent stosuje dziennie 10 i więcej preparatów, mówimy o ciężkiej wielolekowości. W największym badaniu populacyjnym w Polsce – PolSenior 2 – wykazano, że polipragmazja dotyczy 51% osób w wieku 60+, a ciężka wielolekowość – powyżej 12%. Jeśli weźmiemy pod uwagę zarówno leki, jak i suplementy diety, częstość wielolekowych schematów leczenia jest jeszcze wyższa od wskazanej w badaniu.
Polipragmazja i wielolekowość często na własne życzenie
Rośnie grupa pacjentów, którzy dokładają na własną rękę suplementy diety i leki bez recepty do już zaleconego leczenia i w rezultacie wprowadzają się w ciężką wielolekowość. Samodzielne wprowadzenie preparatów może bowiem doprowadzić do powstania kolejnych objawów u pacjenta, wynikających z działań niepożądanych czy interakcji między składnikami aktywnymi preparatów, a te trzeba będzie leczyć kolejnym lekiem. Problemem jest i to, że działania uboczne wynikające ze stosowania leków nie zawsze są rozpoznawane jako efekty polekowe i często traktowane są jak nowy symptom danego schorzenia bądź objaw nowej choroby, a to wymaga kolejnego leczenia.
Trzeba jednak odróżniać wielolekowość kontrolowaną od polipragmazji doprowadzającej do działań niepożądanych, bo jeśli senior ma kilka chorób, to muszą one być kontrolowane zgodnie z zasadami sztuki medycznej wieloma różnymi preparatami. Jeżeli jednak wielolekowość nie jest systematycznie poddawana rewizji i całościowej analizie, nierzadko staje się polipragmazją, w wyniku której pacjent doświadcza działań niepożądanych oraz interakcji między lekami czy samodzielnie przyjmowanymi preparatami. Jest to bardzo duży problem terapeutyczny, który ciągnie za sobą liczne konsekwencje, w tym – nieraz koniecznie zmiany sposobu leczenia, włączanie kolejnych preparatów czy stosowanie kolejnych metod diagnostycznych.
Poprawa systemu – klucz do kontroli nad polipragmazją
Polipragmazja znacząco obciąża system – generuje kosztowne badania i procedury oraz hospitalizacje. Problemem są też peregrynacje pacjentów od specjalisty do specjalisty – każdy z lekarzy w imię najwyższych standardów terapeutycznych zaleca kilka preparatów, ale nikt nie ma kontroli nad całością, bo brakuje koordynacji takiego leczenia. Nie ma też refleksji nad tym, że najważniejszy w tym wszystkim jest pacjent – poprawa jego komfortu życia i dobra, zapewniająca mu bezpieczeństwo kontrola chorób, z którymi się zmaga. Wprowadzenie zmian systemowych jest więc konieczne; również dlatego, że czas wizyty u lekarza rodzinnego jest bardzo ograniczony i może go brakować na weryfikację leków przepisanych seniorowi przez innych specjalistów.
Każdy pacjent z wielolekowością powinien mieć możliwość konsultacji ze specjalistą i powinno się mu poświęcić czas i uwagę. Niestety, często pacjent zostaje sam z zaleconymi różnymi schematami leczenia – z powodu braku czasu podczas wizyty – a dodatkowo chętnie dokupuje samodzielnie kolejne preparaty, uważając, że tak będzie dla niego lepiej.
Błędem jest to, że nie angażuje się farmaceutów w proces leczenia – to znakomicie wykształceni specjaliści, który mogliby być włączeni w ocenę terapii stosowanych u wielolekowych pacjentów. Po przeglądzie leków wykonanym przez eksperta od farmakoterapii rekomendacje trafiałyby do systemu i byłyby widoczne dla lekarza rodzinnego, któremu łatwiej leczyłoby się seniora. Również refleksja pacjenta po rozmowie z ekspertem od farmakoterapii byłaby inna – zastanowiłby się on, czy wprowadzić samodzielnie kolejny preparat do zaleconego zestawu.
Jakiś czas temu, w oparciu o dyskusję na temat przeglądów leków z udziałem farmaceutów, zrealizowano udany program pilotażowy, o którym z uznaniem wypowiadali się lekarze rodzinni. Niestety, system w ogóle nie wykorzystał tego rozwiązania.
Geriatria w kształceniu wszystkich specjalistów opieki zdrowotnej
W naszym kraju dużym problemem jest niedostatek geriatrów, pogłębiający się z powodu wyżu demograficznego. Systemowe blokady powodują, że nie zwiększa się liczba miejsc specjalizacyjnych w tej dziedzinie, dyrektorzy szpitali uznają ją za nieopłacalną (stąd mało oddziałów geriatrycznych w Polsce), a młodzi lekarze nie wybierają jej do szkolenia specjalizacyjnego. Skoro tak się dzieje, trzeba myśleć o wzmocnieniu kompetencji w zakresie geriatrii u wszystkich uczestników systemu opieki zdrowotnej w Polsce: lekarzy różnych specjalności, pielęgniarek, farmaceutów, fizjoterapeutów, psychologów, dietetyków, i w procesie ich kształcenia bardziej uwypuklać treści dotyczące opieki nad osobami starszymi w ramach danej specjalizacji. Przysłuży się to ograniczaniu wielolekowości, a także jej konsekwencji systemowych; oraz indywidualnych, gdyż zapobiegając działaniom niepożądanym wynikającym z nadmiernego, niepotrzebnego przyjmowania leków, chroni się seniora przed pogorszeniem kondycji i pomaga utrzymać go w sprawności funkcjonalnej.









