Eksperci o zdrowiu
  • Kampanie
  • Aktualności
  • Onkologia
    • Nowotwory ginekologiczne
    • Rak piersi
    • Nowotwory układu pokarmowego
    • Rak płuc
    • Nowotwory skóry
    • Nowotwory urologiczne
    • Radioterapia onkologiczna
  • Hematologia
    • Białaczka
    • Chłoniak
    • Szpiczak plazmocytowy
    • Skazy krwotoczne
  • Seniorzy
  • Kobiety
  • Eksperci
Obserwuj nas w social mediach!
Facebook
Instagram
Newsletter
Eksperci o zdrowiu
  • Kampanie
  • Aktualności
  • Onkologia
    • Nowotwory ginekologiczne
    • Rak piersi
    • Nowotwory układu pokarmowego
    • Rak płuc
    • Nowotwory skóry
    • Nowotwory urologiczne
    • Radioterapia onkologiczna
  • Hematologia
    • Białaczka
    • Chłoniak
    • Szpiczak plazmocytowy
    • Skazy krwotoczne
  • Seniorzy
  • Kobiety
  • Eksperci
0
0
renata machaczek

Codzienność z miastenią – Gdy ciało zawodzi, dusza walczy dalej

  • Renata Machaczek
  • 22 czerwca, 2025
Total
0
Shares
0
0
0
0
0
0

Jestem Renata Machaczek i od 28 lat żyję z miastenią. To historia, której nigdy nie planowałam, ale która wydarzyła się naprawdę. Opowiadam ją, bo wiem, że są inni, którzy właśnie teraz stawiają pierwsze kroki w tej samej podróży. Może moje słowa pomogą im znaleźć światło, tam gdzie na początku widać tylko ciemność.

Moment, w którym ciało się zatrzymało

To był czas, gdy rozpacz wdarła się do mojego życia i nie chciała odejść. Mój mąż walczył o życie, a ja, czuwając przy nim w szpitalu, gdzie został przewieziony z oddziału psychiatrycznego, stopniowo traciłam siły, jakby ciało odmawiało mi posłuszeństwa w akcie bezsilnego protestu. Nogi stały się miękkie jak z waty, a świadomość, że mogę upaść i nie podnieść się, była coraz bardziej realna. Potem przyszło coś gorszego – bełkotliwa, sepleniąca mowa, której nikt nie rozumiał. Ludzie patrzyli na mnie zdezorientowani, przekonani, że żuję gumę, gdy w rzeczywistości z trudem układałam słowa w zdania. Moje ręce osłabły tak bardzo, że nawet najprostsze czynności stały się torturą. Najbardziej bolało mnie to, że nie mogłam sprostać w opiece nad moimi dziećmi – 2 i 4 latka – gdzie samo przebieranie stawało się wyzwaniem. Przez te ograniczenia mój stan psychiczny wisiał na włosku, nie rozumiałam co się ze mną dzieje. Miałam wtedy zaledwie 24 lata, a świat, który znałam, rozpadał się na moich oczach.

Diagnoza, której nikt nie widział

Droga była długa, wyboista, pełna zakrętów, na których traciłam nadzieję i siły. Lekarz POZ, wysłuchawszy moich objawów, machnął ręką, mówiąc, że to przejściowe – coś typowego dla okresu dojrzewania. Brzmiało to absurdalnie, ale uwierzyłam, bo chciałam wierzyć. Chciałam myśleć, że to minie, że za chwilę wrócę do dawnego życia. Skupiłam się na walce o zdrowie mojego męża. Szpital, dom, dzieci – to była moja codzienność. Po niespełna pół roku wrócił do domu, a ja, zmęczona, wyniszczona, przekonana, że wszystko powoli wraca na swoje miejsce, zapomniałam o sobie. Zapomniałam, że moje własne ciało coraz bardziej mnie zdradzało.

Objawy nie tylko nie ustępowały, lecz stawały się coraz bardziej dotkliwe. Moja mama, zaniepokojona, przekonała mnie, by odwiedzić neurologa. Ruszyła lawina wizyt, badań, wyników, które nie mówiły nic konkretnego. Kolejne podejrzenia, przypuszczenia, aż wreszcie usłyszałam, że to może być problem na podłożu psychicznym. Dostałam psychotropy. Miały pomóc, miały mnie ustabilizować, ale zamiast tego osłabiały mnie z każdym dniem, odbierając mi resztki sił. Aż w końcu przyszło kolejne uderzenie – wzrok się rozmazał, świat zaczął się rozdwajać. Moje oczy nie chciały już patrzeć prosto, rozchodziły się na boki, jakby same się poddawały.

Skierowano mnie na operację korekty. Ostatni promyk nadziei – miało być dobrze. Ale nie było. Operacja okazała się niepotrzebna, nie przyniosła ulgi, była kolejnym nieudanym krokiem w tej męczącej wędrówce. Aż w końcu, po trzech latach, znalazłam się w szpitalu, gdzie badanie EMG potwierdziło diagnozę. Miastenia. Słowo, które brzmiało jak cios. Czy to koniec? Czy to kara? Czy to wyrok, od którego nie ma odwołania?

Wszystko wydawało się nierealne, jakbym tkwiła w koszmarze, z którego nie potrafię się obudzić. To jak brutalny cios, który spada na człowieka niespodziewanie, odbierając mu grunt pod nogami. Najpierw choroba męża, walka o jego życie, w której każdy dzień był niepewnością. A potem… kolejny cios. Coś ukrytego, coś podstępnego, co zaczęło wnikać w ciało, odbierać siły, rozmywać rzeczywistość. Nie było czasu, by się zatrzymać i zrozumieć. Była tylko instynktowna potrzeba odpowiedzi – co się dzieje? Czy umrę?

I to pytanie wypowiedziane do lekarza, w pośpiechu, w desperacji – czy na to się umiera? Bo przecież nie można odejść, kiedy są dzieci, kiedy jest człowiek, który potrzebuje opieki, który sam ledwo stawia kroki. Odpowiedź była ulgą, lecz też wyrokiem: nie umiera się, ale trzeba nauczyć się żyć. Tylko czym jest to życie, gdy ciało odmawia posłuszeństwa, gdy każdy ruch to walka, gdy przyszłość jest jedynie mglistą obietnicą dalszego zmagania? Czy dam radę? Czy będę wystarczająco silna, by to unieść?

Mąż wrócił do domu, lecz nie był tym samym człowiekiem, którego znałam. Jego stan po miesiącach hospitalizacji był bardzo ciężki, został jedynie cień dawnej osoby. Był jak dziecko, które na nowo uczy się mówić, chodzić, funkcjonować. Nie miałam wyboru. Musiałam się podnieść, choćby na chwiejnych nogach. Musiałam walczyć, bo na słabość nie było miejsca. Błagałam Boga o siłę, o chociaż odrobinę mocy, by sprostać temu, co jeszcze miało nadejść.

Miastenia od środka

Miastenia to nieustanna gra, w której nigdy nie znam zasad. Nie mogę nic zaplanować, bo choroba działa według własnego scenariusza, odbierając mi siły wtedy, gdy najmniej się tego spodziewam. Nie mogę liczyć na stabilność. Nie pyta o zgodę, nie ostrzega. Jest przebiegła, podstępna, zmienna. Nie ma jednej drogi, jednego schematu, jednego sposobu, by sobie z nią radzić – każdy przypadek to inna historia, inne objawy, inne wyzwania. Jesteśmy jak płatki śniegu – nie ma dwóch identycznych jak nie ma dwóch identycznie chorujących.

Nigdy nie wiem, kiedy mnie dopadnie, kiedy nagle osłabną ręce, nogi odmówią posłuszeństwa, oczy przestaną współpracować. Podwójne widzenie, opadające powieki, bełkotliwa mowa, trudność z przełykaniem – zwykłe, codzienne czynności zamieniają się w pole walki. A ja? Muszę walczyć.

Dlatego nauczyłam się żyć z dnia na dzień, nie wybiegać myślami w przyszłość, nie planować, nie liczyć na to, że jutro będzie lepsze. Musiałam ograniczyć wszystko, co sprawiało trudność, co wymagało wysiłku – obowiązki domowe, zwykłe codzienne czynności były często niewykonalne. Zniknęły też przyjemności, które nadawały życiu kolorów.

Nie ma już spacerów, jazdy na rowerze, pływania, tańczenia, pieszych wycieczek. Wszystko, co wymaga siły mięśni, stało się poza moim zasięgiem. A przecież to właśnie ruch, wolność, powiew wiatru na twarzy dawały mi oddech. Teraz… zostało mi tylko dostosowanie się do tego nowego świata, świata bez pewności i bez planów. Świata, w którym miastenia zawsze ma ostatnie słowo.

Między bezradnością a przetrwaniem

Miastenia odebrała mi więcej niż zdrowie – wyrwała mi część mnie. Moje ręce kiedyś tworzyły, projektowały, szyły – teraz ledwo utrzymują codzienność. Choroba narzuca swoje reguły, nie pytając o zgodę. Przychodzi nagle, odbiera siły, zmusza do wycofania, spycha na margines społeczny. Zostawia człowieka w miejscu, gdzie czujemy się słabi, niepotrzebni, niezrozumiani.

Społeczeństwo widzi powierzchnię. Widzi kobietę, a nie jej walkę. Widzi uśmiech, a nie ból. Patrzą na nas i oceniają, jakby choroba miała swoje niepisane zasady – jakby kobieta cierpiąca nie miała prawa wyglądać kobieco. Jakby musiała być złamana, zniszczona, jakby miała nosić na twarzy dowód swojego cierpienia. Ale czy miastenia sama w sobie nie jest wystarczająco okrutna? Czy naprawdę mamy wyglądać tak, jak się czujemy?

Nie potrafię się użalać nad sobą. Każdego dnia walczę, każdego dnia próbuję się uśmiechać, każdego dnia szukam dobra, nawet tam, gdzie trudno je dostrzec. Miastenia to moja podróż, która trwa już 28 lat. Połowę z tego czasu zmarnowałam, przekonana, że życie się skończyło, że nie ma już nadziei, że wiara się wypaliła. Ale w porę zrozumiałam, nigdy nie jest za późno na odzyskanie siły.

Dni, których się boję

Są dni, kiedy ciało staje się więzieniem. Każdy mięsień odmawia posłuszeństwa, jakby ktoś nagle wyłączył jego funkcję. Nie ma siły, nie ma kontroli, tylko bezradność, która rozlewa się po całym ciele. Posiłek, choćby zmiksowany, nie przechodzi przez gardło. Woda cofa się nosem, jakby organizm zapomniał, jak działa przełykanie.

Potem przychodzą najtrudniejsze chwile – gdy oddech staje się walką, gdy łapię powietrze jak ryba wyrzucona na piasek. Nie wiem, czy to minie, czy skończy się przełomem. Czy pogotowie zdąży na czas? A noce? Noc nie jest ulgą, noc jest kolejną próbą przetrwania. Słabe mięśnie gardła duszą mnie własną śliną, nie pozwalają zasnąć, każą czuwać, czekać, bać się.

Strach przed przełomem nie pomaga. Wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej nasila objawy, zaciska pętlę wokół ciała i umysłu. Czekamy, zwlekamy z wezwaniem pomocy, licząc, że może tym razem przejdzie… Ale co, jeśli pewnego dnia się przeliczymy? Jeśli nie przejdzie? Jeśli to będzie ten dzień, którego się tak bardzo boimy?

Leczenie i jego granice

Patrzę wstecz na wszystkie lata walki z chorobą i widzę, że dokonał się przełom. Przez długi czas byliśmy skazani na leczenie objawowe, dryfując w niepewności, chwytając się każdego skrawka nadziei. Teraz jednak pojawiło się światło w tunelu – mamy dostęp do terapii celowanych, które działają na samą istotę choroby. Ale czy naprawdę jest tak pięknie, jak mogłoby się wydawać?

Miastenia to choroba pełna sprzeczności. Każdy przypadek jest inny, każdy organizm walczy na swój sposób, potrzebuje indywidualnego podejścia i leczenia. Objawy nasilają się i słabną, czasem nagle, czasem podstępnie. Niestety dostęp do nowoczesnego leczenia pozostaje ograniczony, ponieważ kryteria kwalifikacyjne są niezwykle rygorystyczne.

Leczenie często pozwala na złagodzenie objawów, lecz niestety nie u wszystkich. Wiele osób wykazuje oporność na leczenie, a w przypadku współistnienia innych chorób mogą pojawić się przeciwwskazania. Dodatkowo, chorzy seronegatywni nie zawsze mają dostęp do dedykowanych metod leczenia.

Trzeba mieć dużo szczęścia, aby terapia faktycznie pozwoliła na poprawę jakości życia. Zdarza się, że nie wszyscy chorują ciężko, ale w jakim stopniu można to ocenić? Czy da się wyznaczyć granicę, gdzie zaczyna się „dobra jakość życia”, a gdzie kończy, w przypadku osoby z nieuleczalną, rzadką chorobą przewlekłą? Gdzie kończy się „znośne życie”, a zaczyna egzystencja pozbawiona nadziei? Kiedy chorujemy ciężko, a kiedy lżej? Każdy chce mieć prawo do normalnego funkcjonowania i godnego życia.

Walka nie tylko z chorobą

Gdy zachorowałam, nie miałam dostępu do wsparcia psychologicznego. A przecież właśnie wtedy, na samym początku choroby, jest ono najważniejsze. Diagnoza to cios. Nie tylko dla ciała, ale przede wszystkim dla umysłu. Zostajesz z nią sam, nagle, bez ostrzeżenia, jakby ktoś brutalnie wypchnął cię na krawędź przepaści. Strach, niedowierzanie, pustka. I przede wszystkim – nieświadomość.

To nie tylko choroba. To rozpad dotychczasowego życia, świata, który znałam. Człowiek wpada w otchłań, jakby zamknięty w ciemnej jaskini, gdzie nie ma wyjścia, nie ma promienia światła, nie ma nadziei. Bo jak można mieć nadzieję, gdy wszystko, co było oczywiste – siła, zdrowie, codzienność – znika, pozostawiając jedynie poczucie bezsilności?

A potem przychodzi samotność. Bo brak wsparcia psychologicznego nie oznacza tylko nieobecności terapeuty, który mógłby pomóc unieść ciężar choroby. Oznacza brak zrozumienia ze strony świata. Zbyt wielu chorych zostaje skazanych na psychotropy, na milczące zmaganie się z bólem, bo nikt nie nauczył ich, jak żyć z ciężarem, który spadł na ich barki.

Wsparcie powinno być natychmiastowe – dla chorego, ale też dla jego bliskich. Bo to oni, w swojej niewiedzy, w swoich niezrozumiałych oczekiwaniach, często zamiast pomagać, obciążają jeszcze bardziej. „Nie chce ci się”, „jesteś leniwy”, „przesadzasz” – słowa, które ranią bardziej niż sama choroba. Oni powinni wiedzieć, że to nie nasza wina. Że to nie wybór, że nie możemy, a nie że nie chcemy.

A my? My, w tym całym chaosie, w tej niewyobrażalnej samotności, próbujemy sobie wmówić, że to nasza wina. Musimy przepraszać za swoje ograniczenia. Jesteśmy ciężarem. Ale bez wsparcia, bez odpowiednich ludzi wokół, to uczucie winy pozostaje, wżera się w umysł, odbiera resztki siły. I wtedy człowiek naprawdę zaczyna wierzyć, że nie ma wyjścia.

Nie jesteś sam

Najpierw przychodzi szok. Niedowierzanie. Miliony pytań, z których najgłośniejsze brzmi: „Dlaczego ja?” Ale równie ważne jest pytanie: „A dlaczego nie?”

Życie z chorobą nie oznacza końca. Nie jest gorsze – jest inne. Zmienia się punkt widzenia, bo zmienił się punkt, z którego patrzymy na świat. A to pozwala dostrzec więcej – głębiej, wyraźniej, inaczej.

Najtrudniejsze jest pogodzenie się z tym, co nieuniknione. Akceptacja wydaje się niemożliwa, ale to właśnie ona pozwala odzyskać kontrolę. Nie zwlekaj, nie czekaj, nie zagłębiaj się w pytania bez odpowiedzi. Zbyt wiele czasu można zmarnować na zastanawianie się „dlaczego”, zamiast po prostu żyć.

Miastenia czy inna choroba to nie koniec życia, to nowy początek, którego historie napiszemy tak jak będziemy chcieli. Droga ta będzie bardzo trudna, gdzie pokonać trzeba będzie własne lęki, ale doprowadzić nas może do rzeczy wielkich i dobrych, jeśli tylko nie zabraknie nam odwagi i wiary, a wytrwałość stanie się przewodnikiem.

Żyj tu i teraz. Żyj tak, jakby każdy dzień był Twoim ostatnim. Żyj na pełnej petardzie, nie odkładaj szczęścia na później, nie czekaj na lepszy moment. Bądź dla siebie łagodny, pozwól sobie na radość, nawet jeśli życie nie wygląda tak, jak sobie wymarzyłeś.

Nie pozwól, by miastenia odebrała ci chociaż skrawek Twego życia. To nie koniec. To nowa droga. Może nie taka, jakiej się spodziewałeś, ale Twoja – jedyna, wyjątkowa.

Teraz jest Twój czas.

Zadbaj o siebie, zaopiekuj się sobą – nie jesteś sam.

Żyj. Po prostu żyj.

Renata Machaczek
Codzienność z miastenią - Gdy ciało zawodzi, dusza walczy dalej
Przedstawicielka PSChMG „Gioconda”
Total
0
Shares
Share 0
Tweet 0
Share 0
Share 0
Share 0
Powiązane tematy
  • choroby rzadkie
  • miastenia
  • pacjent
Polecamy również
omega 3
Czytaj

Omega-3 a choroba Alzheimera: olej rybny dotarł do mózgu, ale go nie ochronił [nowe badanie]

  • Bartosz Danel
  • 14 lipca, 2026
EMA, siedziba EMA, Europejska Agencja Leków
Czytaj

Daraxonrasib – Nowy lek na raka trzustki: EMA przyspiesza ocenę

  • Bartosz Danel
  • 10 lipca, 2026
FDA,
Czytaj

Nowa terapia na GvHD: FDA zatwierdziła Tregzi – komórki dawcy chronią chorych na nowotwory krwi

  • Bartosz Danel
  • 1 lipca, 2026
Czerwiec miesiącem świadomości miastenii
Czytaj

Czerwiec miesiącem świadomości miastenii

  • Bartosz Danel
  • 26 czerwca, 2026
Hemofilia w Polsce: rok przełomu w leczeniu najmłodszych pacjentów
Czytaj

Hemofilia w Polsce: rok przełomu w leczeniu najmłodszych pacjentów

  • Paulina Szykuła-Woźniak
  • 22 czerwca, 2026
Nowotwór a ciąża – leczenie, płodność i nadzieja
Czytaj

Nowotwór a ciąża – leczenie, płodność i nadzieja

  • dr n. med. Elżbieta Wojciechowska-Lampka
  • 19 czerwca, 2026
Potrzeby polskich pacjentów hematoonkologicznych
Czytaj

Potrzeby polskich pacjentów hematoonkologicznych

  • Elżbieta Markowska
  • 19 czerwca, 2026
Skazy krwotoczne u kobiet
Czytaj

Skazy krwotoczne u kobiet

  • Dr n. med. Joanna Zdziarska
  • 19 czerwca, 2026
Spis treści
  1. Moment, w którym ciało się zatrzymało
  2. Diagnoza, której nikt nie widział
  3. Miastenia od środka
  4. Między bezradnością a przetrwaniem
  5. Dni, których się boję
  6. Leczenie i jego granice
  7. Walka nie tylko z chorobą
  8. Nie jesteś sam

Newsletter

eksperciozdrowiu

Twoje źródło informacji o zdrowiu.

W przewlekłej białaczce limfocytowej niemal nie wy W przewlekłej białaczce limfocytowej niemal nie wykorzystujemy chemioterapii w klasycznym wydaniu 💊. Stosowane są najnowszej generacji terapie celowane 🎯, których wybór mamy w Polsce bardzo dobry, nawet lepszy niż w większości krajów europejskich.Leczenie realizowane może być w dwóch strategiach – terapii ciągłej bądź ograniczonej w czasie – o czym chorzy są informowani przy planowaniu leczenia 📋. Terapia ciągła ma formę tabletek 💊 – pacjent zażywa je przewlekle aż do momentu wystąpienia progresji choroby bądź toksyczności; nie musi leżeć w szpitalu 🏥, a jedynie okresowo, ambulatoryjnie odbiera leki w celu kontynuacji terapii.Terapia ograniczona w czasie trwa 12-15 miesięcy 📆, a po jej zakończeniu, jeśli uda się uzyskać remisję choroby (co dzieje się w większości przypadków) ✅, pacjent zostaje „uwolniony” od konieczności dalszego leczenia, ale wymaga kontroli hematologicznej 🩺.Część osób z PBL jest przyzwyczajona do terapii ciągłej, gdyż z racji wieku bierze już leki na inną chorobę przewlekłą. Jednak z medycznego punktu widzenia lepiej unikać polipragmazji (wielolekowości) i interakcji lekowych; więc gdy jest to możliwe, lepiej zastosować terapię ograniczoną w czasie. Taka strategia zmniejsza też ryzyko powstania mutacji skutkujących opornością na leczenie, która może wystąpić u niektórych pacjentów w terapii ciągłej.Niedawne duże badanie grupy niemieckiej wykazało, że terapie ograniczone w czasie mają taką samą efektywność pod względem czasu do progresji choroby, jak terapie ciągłe. Zatem dzięki terapii ograniczonej w czasie pacjent nie tylko niczego nie traci, ale na dodatek zyskuje okresy wolności od leczenia i częstych wizyt u lekarzy. W remisji wizyty mniej też obciążają chorego i lekarza, bo skupione są jedynie na ocenie, czy remisja występuje, a nie na szacowaniu skuteczności i toksyczności ciągłego leczenia. Ułatwia to pracę lekarzom, usprawnia współpracę z chorymi i odciąża system opieki zdrowotnej🏥.👨‍⚕️Prof. dr hab. n. med. Tomasz Wróbel, Klinika Hematologii, Terapii Komórkowych i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we WrocławiuCały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl
Niezależnie od pochodzenia ostrych białaczek ich o Niezależnie od pochodzenia ostrych białaczek ich obraz kliniczny jest podobny – rozwijają się szybko ⚡, a kluczowe objawy wynikają z wyparcia prawidłowych komórek krwiotwórczych w szpiku kostnym przez bardzo dynamicznie namnażający się klon komórek białaczkowych. Główne symptomy ostrych białaczek dotyczą niedokrwistości – pacjenci skarżą się na postępujące zmęczenie 🥱, obniżenie tolerancji wysiłku, osłabienie; czasem u osób starszych 👴👵 może dojść do zwiększonego nasilenia objawów choroby niedokrwiennej bądź niewydolności serca 🫀 bez uchwytnej przyczyny. Bardzo często chorzy mogą mieć też objawy infekcji 🤒, co jest odpowiedzią na zmniejszoną liczbę granulocytów – komórek odpornościowych 🛡️.Infekcje mogą przebiegać agresywnie albo nie poddawać się leczeniu pierwszego rzutu wdrożonemu przez lekarza POZ 👨‍⚕️ – pacjent często wraca do niego z powodu braku poprawy. Trzecia grupa objawów może wynikać ze zmniejszenia liczby płytek krwi 🩸 – są to początkowo krwawienia z nosa czy dziąseł, zwiększona skłonność do siniaczenia, ale z czasem mogą wystąpić zagrażające życiu krwotoki, np. z dróg rodnych czy przewodu pokarmowego. U chorych mogą pojawić się także symptomy przypominające wysypkę – punktowe, czerwone, drobne zmiany na skórze, które są typowymi objawami małopłytkowej skazy krwotocznej.Niestety, często oznaki ostrych białaczek nie są charakterystyczne i szczególnie w okresach infekcji jesienno-zimowych czy wiosennych bywają przeoczone lub bagatelizowane. Jeśli jednak w wywiadzie 📝 lekarz widzi cechy niedokrwistości: bladość pacjenta, brak tętna włośniczkowego, na paznokciach pojawiają się objawy skazy, już wówczas należy reagować i wykonać morfologię krwi obwodowej 🔬🩸, aby ocenić jej parametry.👩‍⚕️Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Wierzbowska, Kierownik Pionu Hematologii i Oddziału Hematologii i Transplantologii i Chorób Wewnętrznych, Wojewódzkie Wielospecjalistyczne Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w ŁodziCały artykuł znajdziecie na naszej stronie ➡️eksperciozdrowiu.pl
Nowoczesne terapie są drogie. Ale ile kosztuje ich Nowoczesne terapie są drogie. Ale ile kosztuje ich brak? 💊Od 2017 roku w leczeniu miastenii trwa cicha rewolucja - pojawiły się leki celowane, które działają w ciągu tygodni, a nie miesięcy, i mają znacznie mniej skutków ubocznych. Problem? Dostęp. W wielu krajach pacjenci dostają je często dopiero, gdy choroba mocno się zaostrzy.Prof. James F. Howard Jr., jeden z najwybitniejszych na świecie znawców miastenii, zwraca uwagę na coś, o czym łatwo zapomnieć: prawdziwy koszt choroby to nie tylko cena leku. To utracona praca i samodzielność - w niektórych krajach nawet ponad połowa chorych nie pracuje - to bliscy rezygnujący z pracy, to też lata leczenia powikłań po standardowych terapiach.Pytanie nie brzmi więc tylko „czy stać nas na te leki", ale „ile kosztuje ich brak".Kolejny odcinek naszej serii o miastenii. Jeśli temat jest Ci bliski - udostępnij dalej. 💛#miastenia #MyastheniaGravis #MGAwarenessMonth #JamesHoward #dostępdoleczenia #chorobyrzadkie #neurologia #świadomość #pacjent
🩸 W hematologii dokonuje się bezprecedensowy przeł 🩸 W hematologii dokonuje się bezprecedensowy przełom – diagnozy, które jeszcze niedawno brzmiały jak wyrok, coraz częściej stają się chorobami przewlekłymi, możliwymi do kontrolowania przez lata 🔄Właśnie o tej zmianie opowiada nasza kampania „Hematologia – poznaj choroby krwi" 📚 Jej celem jest szeroka edukacja o nowotworach krwi i skazach krwotocznych.Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos👨‍⚕️, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego, największym przełomem nie jest jedna technologia, ale zmiana całej filozofii leczenia 💡„Rozpoznanie choroby hematologicznej coraz rzadziej jest jednoznacznym wyrokiem, a coraz częściej początkiem dobrze zaplanowanej sekwencji leczenia."W kampanii eksperci dzielą się wiedzą w kluczowych obszarach
⏱️ Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Wierzbowska👩‍⚕️ ostrzega, że ostrych białaczek nie wolno bagatelizować:
„Ostra białaczka postępuje bardzo szybko – objawy mogą nasilać się w ciągu 1–2 tygodni (…) trzeba reagować natychmiast."💙 Prof. dr hab. n. med. Tomasz Wróbel👨‍⚕️ o przewlekłej białaczce limfocytowej:
„Nie mamy obecnie leków, którymi możemy chorych wyleczyć, ale (…) dysponujemy terapiami, które umożliwiają bardzo skuteczną kontrolę choroby."To jednak nie wszystko ✨ W kampanii pochylamy się nad pacjentem znacznie szerzej, poruszając tematy takie jak:🧬 Terapie komórkowe i CAR-T – „żywy lek"
🩹 Skazy krwotoczne u kobiet
👶 Krew pępowinowa i jej potencjał
🤰 Nowotwór a ciąża
🤝 Potrzeby polskich pacjentów📖 Zachęcamy do zapoznania się ze wszystkimi materiałami na stronie eksperciozdrowiu.pl
Dziękujemy wszystkim Ekspertom oraz Partnerom, którzy wspierają kampanię 🙏💙
Ukryta cena leczenia miastenii 💊 Wyjaśnia ją prof Ukryta cena leczenia miastenii 💊Wyjaśnia ją prof. James F. Howard Jr. — jeden z najwybitniejszych na świecie znawców miastenii, neurolog z Uniwersytetu Karoliny Północnej.Sterydy potrafią szybko postawić pacjenta na nogi — działają w ciągu tygodni, podczas gdy klasyczne leki immunosupresyjne potrzebują miesięcy. Ale mają swoją cenę: przyrost masy ciała, nadciśnienie, cukrzyca, zmiany nastroju. I właśnie ta cena bywa niewidoczna na pierwszy rzut oka. W jednym z badań ponad 85% pacjentów przyjmujących sterydy bardzo źle oceniało ich skutki uboczne — a zmianę pierwsi zauważają zwykle bliscy.#miastenia #miasteniagravis #MyastheniaGravis #MGAwarenessMonth #JamesHoward #sterydy #skutkiuboczne #jakośćżycia #chorobyrzadkie #chorobaautoimmunologiczna #neurologia #świadomość
Nerw jest zdrowy. Mięsień jest zdrowy. To dlaczego Nerw jest zdrowy. Mięsień jest zdrowy. To dlaczego ciało odmawia posłuszeństwa? 🧠⚡Wyjaśnia to prof. James F. Howard Jr. — jeden z najwybitniejszych na świecie znawców miastenii, neurolog z Uniwersytetu Karoliny Północnej.W miastenii zaburzona zostaje „komunikacja" między nerwem a mięśniem — układ odpornościowy atakuje własne połączenie nerwowo-mięśniowe. Często zaczyna się od opadającej powieki czy podwójnego widzenia i bywa mylone ze zwykłym zmęczeniem. Jeśli rozpoznajesz u siebie te objawy, skonsultuj się z lekarzem. A jeśli znasz kogoś, kogo to dotyczy — udostępnij dalej. 💛#miastenia #miasteniagravis #MyastheniaGravis #MGAwarenessMonth #chorobyrzadkie #neurologia #świadomość #zdrowie

Eksperci o zdrowiu
  • Polityka prywatności
  • Kontakt
  • Polityka plików cookies (EU)
©Warsaw Press 2025

Wprowadź wyszukiwane słowa kluczowe i naciśnij Enter.

Zarządzaj zgodami plików cookie
Używamy technologii takich jak pliki cookie do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Robimy to, aby poprawić jakość przeglądania i wyświetlać (nie)spersonalizowane reklamy. Wyrażenie zgody na te technologie umożliwi nam przetwarzanie danych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}