Dla milionów kobiet i dziewcząt na całym świecie diagnoza brzmi jak wyrok: przewlekłe zakażenie układu moczowego. To błędne koło bólu, antybiotykoterapii i chwilowej ulgi, po której infekcja wraca ze zdwojoną siłą. Przez lata ten mechanizm stanowił zagadkę zarówno dla lekarzy urologów, jak i mikrobiologów.
Najnowsze doniesienia naukowe rzucają jednak nowe światło na ten problem. Okazuje się, że przyczyna nawracających infekcji może być znacznie bardziej podstępna, niż dotychczas sądzono, a standardowe metody leczenia mogą nie docierać do źródła problemu.
Ukryty wróg: Bakterie osadzone w ścianach pęcherza
Przełomowe badania opublikowane w czasopiśmie „ASM Case Reports” sugerują, że kluczem do zrozumienia lekoopornych infekcji jest zdolność bakterii do… ukrywania się. Naukowcy odkryli, że w wielu przypadkach bakterie (najczęściej E. coli) nie tylko bytują w moczu, ale wnikają głęboko w wewnętrzną wyściółkę pęcherza moczowego, zwaną nabłonkiem (urotelium).
Co to oznacza w praktyce?
- Bakterie tworzą swego rodzaju „bunkry” w ścianie pęcherza.
- W ten sposób stają się niewidoczne dla układu odpornościowego organizmu.
- Są chronione przed działaniem antybiotyków, które często nie penetrują wystarczająco głęboko w tkanki.
Jak wyjaśniają badacze, to właśnie ten mechanizm sprawia, że infekcja wydaje się wyleczona, a po odstawieniu leków bakterie ponownie wydostają się ze ścian pęcherza, powodując nawrót objawów.
ZUM u dzieci i nastolatek – obalamy mity
Powszechnie uważa się, że zapalenie pęcherza to dolegliwość dotycząca głównie dorosłych, aktywnych seksualnie kobiet. To szkodliwy mit. Arthika Manoharan, mikrobiolog z Uniwersytetu w Sydney i główna autorka badań, podkreśla, że problem ten dotyka również dzieci.
Przewlekłe zakażenia układu moczowego (definiowane jako dwa lub więcej epizodów w ciągu sześciu miesięcy) diagnozuje się nawet u 5-letnich dziewczynek.
Najnowszy raport przytacza poruszające studium przypadku 14-latki, która zmagała się z wyniszczającymi infekcjami od 8. roku życia.
- Dziewczynka cierpiała na bolesne parcie na pęcherz, częstomocz oraz poważne nietrzymanie moczu.
- Mimo wieloletniej, agresywnej antybiotykoterapii, próbki pobierane od pacjentki nie wykazywały poprawy.
- Przyczyną okazały się bakterie E. coli głęboko wrośnięte w nabłonek pęcherza, na które standardowe leczenie nie działało.
Dramat codzienności: Jak przewlekłe infekcje niszczą życie
Zakażenia układu moczowego to nie tylko ból fizyczny, ale także ogromne obciążenie psychiczne i społeczne. Długotrwałe konsekwencje nieleczonych lub źle leczonych infekcji mogą być dewastujące.
Kobiety i dziewczęta zmagające się z tym problemem często zgłaszają:
- Problemy w pracy i szkole wynikające z przewlekłego nietrzymania moczu.
- Niemożność utrzymania satysfakcjonujących relacji seksualnych z powodu bólu i lęku.
- Izolację społeczną – strach przed wyjściem z domu, gdy toaleta nie jest w pobliżu.
Jak zauważa Arthika Manoharan: „W jednej chwili czujesz się dobrze, a w drugiej cierpisz i nie możesz wyjść z domu”. To rzeczywistość tysięcy pacjentek, których standardowe posiewy moczu mogą nie wykazywać nieprawidłowości, mimo że bakterie wciąż są obecne w tkankach.
Nadzieja na skuteczniejsze leczenie
Wyniki badań nad ukrywaniem się bakterii w nabłonku pęcherza wskazują na pilną potrzebę zmiany podejścia do terapii. Naukowcy są zgodni: potrzebujemy metod leczenia, które będą w stanie wyeliminować bakterie osadzone w tkankach, a nie tylko te obecne w moczu.
Aby lepiej zrozumieć ten mechanizm, zespół z Uniwersytetu w Sydney rozpoczął budowę specjalistycznej bazy danych dotyczącej zakażeń układu moczowego, koncentrując się na dzieciach poniżej 15. roku życia. Celem jest odpowiedź na pytanie, dlaczego niektóre dziewczęta są podatne na przewlekłe ZUM, a inne nie. To pierwszy krok do opracowania celowanych terapii, które pozwolą raz na zawsze przerwać cykl nawracających infekcji.
Źródło: University of Sydney









